Czy w Korei Południowej można zjeśc i przeżyć? (częśc1)

Aby rozwiać wątpliwości zaczniemy od tego, że będąc 2 tygodnie w Korei Południowej nie trafiliśmy na żadną knajpę z psim mięsem. Głupio też było nam o takie pytać. Ponoć są w miastach ale wiedzą o nich tylko miejscowi. Produktów z psa nie da się kupić w zwykłym sklepie. Nie żebyśmy chcieli coś takiego znaleźć i zjeść, bo tak nie jest. Raczej chodziło o czystą ciekawość i sprawdzenie, czy coś takiego naprawdę istnieje, czy jest możliwa tak ogromna różnica kulturowa. Z ulgą możemy powiedzieć, że tego nie doświadczyliśmy.

NAPOJE:

Bez nich trudno obejść się w Korei, gdyż jest tam na tyle gorąco, że człowiek od razu z przyzwyczajenia sięga po coś do picia. A podobno herbata jest najlepsza na upalne dni? Nie nie dla Koreańczyków.
kawa

Mrożona kawka, smakołyk uwielbiany przez Agatę. Tą kawę można było kupić 3 w cenie 2 w sklepie GS i 7/11. Towarzyszyła nam przy wielu śniadaniach. Jest smaczna. Ale jak większość napoi w Korei Południowej – BAARDZOO SŁODKA.

winoWino ryżowe! Polecamy pod każdą postacią. Ta wersja to wino z miąższem. Przed wypiciem, należy mocno zamieszać butelką, wymieszać cały osad na dnie i dopiero rozkoszować się smakiem. Jak co komu smakuje:) Co ciekawe takie wina mocniej działają na osoby, które nigdy ich nie piły. Warto było spróbować wiele odsłon takiego alkoholu. Raz przez przypadek do kolacji kupiliśmy wódkę ryżową- SOJU. Było wesoło! Niby tylko 20% a w połączeniu z grillem działa bardzo mocno! Z piciem alkoholu w Korei wiąże się też kilka ciekawych zwyczajów. o których napiszemy w kolejnej notce:)

napojeTego lepiej nie kupować. Koreańczycy kochają słodkie napoje. Tu niby są jakieś kawy i soczki. Raz z ciekawości kupiliśmy takie coś, ponieważ piło się je w kubeczkach z lodem. Wyglądały bardzo apetycznie i zachęcająco u przechodniów. Po skuszeniu się, po kilku łykach, nie czuliśmy nic więcej niż cukier i pozostawiliśmy nasze wymarzone napoje na ulicy…

TARGI: Jest to część, którą Paweł po prostu pokochał. Mógł po nich krążyć cały dzień i noc. Można tam dosłownie dostać wszystko! Od tradycyjnych Hanboków, po setki rodzajów alg morskich, suszonych ryb oraz owoców morza.

targ 1

Takie pakowane jedzonko. Wszystko świeże i z Korei Południowej. Codziennie nakładane na nowe tacki, czego byliśmy świadkami:) Co ciekawe widzieliśmy tu tylko jeden rodzaj jabłek. 1kg to koszt około 60zł! Import jest kosztowny jak widać. A na ulicach 1 jabłko kosztuje koło 6-9zł.

targ 2

Świeży imbir i świeża oraz suszona ostra papryczka chili. Koreańczycy kochają ostre. Po powrocie do Polski ostre nie jest tak ostre jak wcześniej.

targ 3

Ryby i owoce morza. Typowa płaszczka, którą może kupić każdy.

targ 4

Orzechy, suszone kasztany oraz migdały. Pakowane w kilogramowych paczkach. Ceny? Stosunkowo drogo, jednak zawsze można się targować!

targ 6

Suszone ryby. Raz udało nam się spróbować i nie miała zbytnio smaku i była dość sucha… Nie przypadła nam do gustu. Ale warto próbować! Koreańczycy chrupią je jako zagryzka do różnego rodzaju alkoholu, a także jako smakołyk od czasu do czasu sobie przegryzając.

targ 7

Widok na uliczkę jednego z przeogromnych bazarów. Czy możecie sobie wyobrazić, że taki bazar składał się z około 30 takich uliczek? każda wypełniona po brzegi towarem? Zastanawialiśmy się ile przeciętny Koreańczyk musi kupić na takim bazarze, skoro dzień w dzień widzimy tam świeżę produkty. Co ciekawe, na środku takiego jednego bazaru, tj w miejscu gdzie krzyżowała się większość ścieżek stało ogromne stoisko z live cooking! Siadasz, zamawiasz i zjadasz. Tak na wypadek, żeby mieć więcej siły na przechadzanie się po kolejnej części bazaru! Coś niesamowitego!

targ 9

Świeże warzywa 🙂 mmmm. Używane jako darmowe przystawki do każdego posiłku w restauracjach. Bierz dokładek ile chcesz!

DSC06589

Spacerując tak sobie nocą po bazarach w Seulu, ten  przesympatyczny pan poczęstował nas larwą motyla- beodengi. Na sam widok larw, w misce zrobiło nam się niedobrze, ale Pan przekonywał, że są smaczne! Co tam! Po to jesteśmy w Korei, żeby łamać też swoje bariery i lęki….. Smakowała jak orzech. Największy challenge…

STREET FOOD: Koreańczycy w większości jedzą na ulicy. Dlaczego? A czy Ty mając możliwość zjeść coś świeżego i taniego to czy gotowałbyś w domu? Nie zawsze!

street food3

Już wiecie co smażyły te panie…Udało mi się taką jedną sztukę oczywiście suszoną kupić dla mojego przyjaciela:) Czekam na recenzję czy smakowała!

street food4

Nie byliśmy wstanie tego spróbować.

street food2

Panie pichciły grzybki w cieście, albo ośmiorniczki?

uliczny food1

Wielki bazar, na jednym z nim właśnie tanie stoiska z przekąskami gdyby ktoś zgłodniał. Na jednym z nich jedna pani poczęstowała nas Bimbap, czyli Koreańskim sushi. W algi morskie zawinięty ryż, marchew, ogórek i kiełbaska. Dość smaczne, ale wole tradycyjne sushi.

patyk3

A to oto rarytas to kurczakowe patyki! Uwielbiamy patyki! Coś pysznego 🙂 Kupiliśmy na tym stoisku dwa razy kurczaka. Był pyszny. Kosztował 1000W czyli jakieś 3.20 zł, Następnego dnia szukaliśmy tego samego w innych miejscach, gdyż była to dla nas świetna przekąska. Niestety wszędzie gdzie zapewniano nas, że to kurczak otrzymywaliśmy jakieś dziwne ciasto na patyku… i dwa razy droższe 🙂

kasztany

Jadalne kasztany. Tego niestety nie spróbowaliśmy 😦 Trzeba było coś zostawić na następny raz!

To tylko pierwsza część, znakomitych smakołyków z Korei. Następnie opiszemy jak jada się w restauracjach, jak się samemu przyrządza dania oraz ile to wszystko kosztuje:)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s